Wstałam wcześnie. Było gdzieś około godziny 8. Nat jeszcze
sobie spał. Nie chciałam go budzić normalnie.
Chciałam w inny sposób. Wzięłam gitarę, otworzyłam na chybił trafił
stronę z nutami. Były tam nuty z piosenką. Przypomniałam sobie ze wygrałam z tą
piosenką na konkursie. Wyszłam na chwilę
za drzwi, nastroiłam gitarę ,wróciłam do pokoju i zaczęłam swój koncert. Nat się obudził.
- Nie dość ,że dobrze grasz na gitarze i do tego świetnie
śpiewasz!- wykrzykną uradowany
-Taa… . Ja ładnie
śpiewam? Chyba się stuknąłeś w główkę przed snem. -odpowiedziałam ironicznie
-Naprawdę. Jesteś świetna. – nalegał
- No dobra niech ci będzie.-
przyznałam mu racje bo nie chciałam się
spierać.
-Idziemy na śniadanko?- zapytałam
po chwili
-Ok.
-Kto ostatni na dole robi śniadanie!-
krzyknęłam wybiegłam z pokoju
Nat biegł za mną. Byłam szybsza.
Tak w ogóle to jestem najszybsza ze szkoły. On jest po mnie. A dalej trochę
bardziej dalej są jakieś niedorozwoje( dziewczyny plastiki i chłopcy Emo, Got)
-Jupi ! Jestem pierwsza!-
wrzasnęłam na całe gardło.
- Nie moja wina że wyleciałaś z
pokoju pierwsza-oburzył się Nat
- Przecież zawsze tak jest. To co
będzie na śniadanie?- spytałam
- Daj zobaczyć najpierw co masz w
lodówce- odpowiedział.
- Emm… . A Może zrobimy później
razem ciasto? Ale śniadanie ty robisz! -Dałam propozycję
- No dobra.-odpowiedział grzebiąc
w lodówce- Co by tu zrobić…? –powiedział cicho
- Dobra zrób kanapki ,bo jestem
głodna.- podsunęłam mu pomysł.
- Nie! Zrobię szwedzki stół. He he - dał inny pomysł
- Ale z ciebie spryciarz. Ale
niech ci będzie.- zgodziłam się z jego propozycją.
Rozłożyliśmy w jadalni stół żeby
było więcej miejsca na jedzenie. Położyliśmy jakiś obrus, pokładliśmy talerze
dla nas i talerze z potrawami. I zaczęliśmy jeść. Ja zjadłam podwójną kanapkę z podwójnym
serem, podwójnym pomidorem, podwójnym ogórkiem, z majonezem, kiełbasą i jeszcze
kilkoma kawałkami mocarelli. Natomiast Nat wziął normalną kanapkę z serem,
pomidorem, ogórkiem i sałatą. Potem pobiegłam na górę. Ubrałam się w ciemne
rurki, fioletową tunikę z krótkim rękawkiem, biało-czarne buty na koturnie, a
włosy związałam w wysoki kucyk. Związane włosy sięgają mi gdzieś do połowy
pleców. Nat ubrał się w swoje wczorajsze ciuchy bo nic ze sobą nie wziął. Zeszliśmy na dół i zaszliśmy na chwilę do
Nata by się przebrał w inne ciuchy.
- Idziemy gdzieś na miasto?-
zaproponowałam gdy wychodziliśmy.
- Dobra. A może z kimś
pójdziemy?- odpowiedział
- No dobra tylko z kim?
-Em… . Może Adamek, Marta, Natka
i może Łukasz.
-Dobra. Zaraz do nich napiszę
esa.
Wyjęłam szybko z kieszenie
komórkę i napisałam do wszystkich sms’a
o treści „Wyjdziecie dziś z nami na miasto? Spotkamy się na skrzyżowaniu, tym
co zawsze za jakieś 15 min. Do zobaczenia”
-Idziemy na skrzyżowanie .
Poczekamy może ktoś się zjawi.- powiedziałam po napisaniu sms’a
- OK.
Szliśmy jakieś 10-13 minut. Po 5
minutach zaczęli się schodzić. Najpierw
Marta, potem Łukasz, potem Natka i na końcu Adam.
-To gdzie idziemy- spytała się
Marta jak już wszyscy byli
- Nie wiem. Może jakaś pizzeria?-
dałam propozycje
- Nie to odpada. Zapomniałaś że
jest na kilka dni zamknięta?- sprostował
Nat
- A racja. To może … . Kurde nie
mam pomysłu!- zdenerwowałam się
-Ja wiem. Zajdziemy na chwilę do
ciebie. Weźmiesz gitarę, pójdziemy nad staw i wszyscy posłuchamy jak grasz.
- Nie! Nie będę brzdękała przed
wszystkimi. A jeżeli ktoś tam będzie?- oburzyłam się na propozycje
- Ty grasz na gitarze?- zaczęły się pytania
-Chętne posłuchamy!-
krzyknęli wszyscy.
-Ale mi się nie chce zawracać do
chaty po gitarę … .- próbowałam się jakoś wykręcić
- Przecież żeby dojść nad staw to
musimy się zawrócić i przejść koło twojego domu- upierał Nat
- No dobra- w Końcu się
zgodziłam.
***
Usiedliśmy nad stawem. Nikogo nie
było. Całe szczęście. Zaczęłam grać najpierw te melodie z nut. Pod koniec
zagrałam i zaśpiewałam tą jedną piosenkę ,którą obudziłam Nata ,a na koniec tą którą sama wymyśliłam. Wszyscy
po koncercie mówili ,że pięknie gram, że muszę ćwiczyć. Nie wierzę w to. Dla
mnie to tylko brzdękanie i za bardzo tego brzdąkania nie lubię. No dobra tylko trochę lubię ,a najbardziej
tworzyć tą dalszą część „mojej” melodii.
Ale tylko ją tworze sobie i tylko sobie.
Położyłam się i na chwilę przymrużyłam oczy. Świeciło mocne słońce więc pod powiekami i tak było jasno.
- Jaki dzisiaj dzień? –zapytałam
- Emm… . o ile dobrze mi się kojarzy to dzisiaj jest niedziela albo
poniedziałek.- odpowiedział Adaś
- A ja powiem że na pewno jest
niedziela- poprawiła Natka
-Ok. Czyli ,że jutro będę musiała iść do szkoły – powiedziałam
zgodnie z faktem
- Ja też muszę!- każdy powiedział
to samo
-O czyli ,ze nasi rodzice tak samo myślą. –zdziwiłam się
- Chyba na to się składa- dodał
Łukasz
- Jestem głodna. Chodźmy gdzieś do restauracji na jakieś żarcie- stwierdziła
- Jestem głodna. Chodźmy gdzieś do restauracji na jakieś żarcie- stwierdziła
- Spoko- odpowiedział Nat
Poszliśmy do mojej ulubionej
restauracji i zamówiliśmy wszystkim to samo ,czyli smażone polędwiczki z
frytkami i dali nam jeszcze na stół jakieś sosy ,których oczywiście nie
zamawialiśmy. Zjedliśmy, zapłaciłam i poszliśmy do lasu. Podobno teraz jest
najlepszy czas na poziomki . Miałam w plecaku kilka kubków i torebek na
kanapki. Zerwaliśmy mnóóóstwo poziomek a
potem wszyscy się nimi zajadali. Oczywiście zbierając poziomki nieźle się
podrapałam po nogach bo miałam rybaczki. Zauważyłam też ,że rosły tam też
konwalie. Zerwałam kilka dla mamy. Może mi trochę odpuści? A nieważne.
- Muszę już spadać. Do jutra. –powiedziałam
po uczcie
-Do jutra- powiedział Nataniel.
-Papa- powiedziała Marta i Natka
,a potem mnie uścisnęły
- Do zobaczenia młoda-
powiedzieli Luk* i Adam po czym przybili
mi piątkę.
Nat trochę mnie podprowadził, a dokładniej
przed ogrodzenie mojego domu i ruszyliśmy do siebie do domów.
-Hej mamo! Zerwałam dla ciebie
konwalie!- krzyknęłam jak tylko weszłam do domu
- Hej córeczko. Konwalie? Dla
mnie?- zapytała jeszcze z innego pokoju
- Tak. Zerwałam kilka przy
okazji.- odpowiedziałam
- Dziękuję. A przy jakiej okazji
zerwałaś?- pytała dalej
- Zrywałam poziomki z
przyjaciółmi- odpowiedziałam.
Mama wyszła z pokoju ,w którym
była.
- Zdaje mi się ,że czegoś
zapomniałaś. Tylko nie pamiętam czego.- powiedziała zamyślonym tonem
- Sądzę ,że wszystko mam. Czapka
jest, torba jest, gitara jeee… . O kur…- w odpowiedniej chwili się powstrzymałam
i dokończyłam po chwili- kur..de. Zostawiłam gitarę nad stawem.
- To lepiej leć po nią ,bo zbiera
się na burzę.- poinformowała mama
- Dobra to ja lecę. – krzyknęłam
z nie do końca włożonymi butami, kurtką przeciwdeszczową w ręku i trzymając
otwarte drzwi.
Biegłam ,choć co jakiś czas
gubiłam buty. W końcu zostawiłam buty na drodze i pobiegłam na bosaka nad staw.
O całe szczęście jeszcze nikt jej nie ukradł. Podbiegłam szybko do niej.
Chwyciłam ją w rękę, a płaszcz zarzuciłam na głowę. Podbiegłam do miejsca gdzie zostawiłam buty.
Założyłam je jak wcześniej i lekkim biegiem wróciłam do domu. Akurat gdy
zatrzasnęłam drzwi zaczęło lać jak z
cebra. Było koło godziny 16. Spakowałam
się na jutro. Zjadłam kanapkę i włączyłam laptopa. Weszłam na komixxy.pl ,ale nie było niczego nowego więc wyłączyłam
laptopa. Położyłam się na łóżku. Gdy
przekręciłam głowę w bok , na szafce
leżała książka. Całkiem gruba. Nie
miałam nic ciekawego teraz do roboty wiec zaczęłam ją czytać. Było trochę o
bogach greckich i nieco mniej o rzymskich, ale w innej wersji. To jest takie
zmyślone ,że mnie wciągnęło. Gdy skończyłam czytać było około godziny 3. Czyli
,ze skończyłam książkę w 11 godzin, a
wcale przez ten czas nie byłam głodna. Czy to normalne ,że ktoś czyta jedną książkę 11 godzin? Trochę dziwne. A może
i nie. Byłam zmęczona i położyłam się spać.
Zostało mi gdzieś jakieś 3 godziny snu. Może mniej, może więcej. Bez różnicy.
Spałam jak suseł po wielu dniach niespania .
__________________________________________________________________________________
* Luk- to inaczek Łukasz. Czasem może być też Łuk
Wiem. denna notka ale nie wiem o czym pisać. A pozatym i tak mało kto czyta mojego bloga a tym bardziej komentuje. Chyba prydałoby sie dać choć jeden komentarz
Jest ok. :3
OdpowiedzUsuńnawet nawet. nie dodałaś anonoma >.<
OdpowiedzUsuńNala
OdpowiedzUsuń