Wstałam dość rano. Nat siedział przy łóżku.
- Dzień dobry śpiąca królewno!- powiedział ironicznie
- A dzień dobry samograjku - odpowiedziałam dodając trochę zabawy i średniowiecza
- Ubieraj się i chodź na śniadanie.
- Dobra . Już idę.- opdpowiedziałam
Ubrałąm się szybko i zeszłam na dół . Mama Nata już poszła. Tym razem śniadanie szykował Nat. Tak jak jego matka umiał świetnie gotować, choć jeszcze dla niej nie dorównywał. Zrobił naleśniki na słodko. Byłą Nutella, dżem, bita śmietana, owoce i kilka innych rzeczy. Wzięłam sobie jednego naleśnika, nałożyłąm sobie Nutelle, dałąm banany. zawinęłąm naleśnika i dałąm na wierzch bitą śmietanę. Nat też wzią sobie podobnie tylko zamiast nutelli wziął dżem brzoskwiniowy.
- Niewiedziałam ,że umiesz aż tak świetnie gotować- powiedziałam po udanym posiłku.
-Naprawdę niewiedziałaś?- spytał się niedowirzająco
- No wiedziałam ,że dobrze ale nie wiedział ,że aż tak dobrze.- powiedziałam ratując sie przed straszną karą
- To masz szczście- powiedział -przecież wierz co spotyka kłamców! -powiedział jak król z średniowiecza
- Wiem ,wiem. Kara Śmierci- odpowiedziałam
Kara Śmierci w naszym znaczeniu to... Kara Łaskotkowa. Czyli łąskotanie az jeden z nas podda się. Najczęściej to wypadało na mnie ,bo próbując powiedzieć coś zabawnie Nat wchodzi w średniowiecze i w tedy nie mam jak jemu sprostać. -.- . Zawsze jest zabawa.
- Dobra. Która godzina?- spytałam się po chwili.
- Dziesiąta trzydzieści- ospowiedział
- Tak późno?
-A jak myślisz? Dlaczego nazwałem cię śpiącą królewną?
- Aaa... . - odpowiedziałam przeciągając Aaa... aż mie zabrakło tchu.
- To co dziś robimy? -zapytałam po chwili ciszy
- Em... . Pójdziemy na pizzę?
- Ok. Ja stawiam - odpowiedziałm
- Wcale ,że ja stawiam.Tera moja kolej- Próbował dyskótować.
- A a. Ja płacę- odpowiedziałm pokazujac kartę kredytową i 4 stówki wyjęte z portfela.
- No dobra. A twoi rodzice nie będą źli ,że wydajesz im aż tyle kasy?
- Nie. Oni mają tyle szmalu ,że pewnie nic nie zauwarzą.
- Jak chcesz .
Wyszliśmy z domu. Nat zamkną drzwi i poszliśmu w kierunku centrum. Tam właśnie znajduje się najlepsza i nasza ulubiona pizzeria. Podeszliśmy pod drzwi ,a tam... " ZAMKNIĘTE" . Co to ma znaczyć. Zawsze o tej porze otwierali. Dlaczego jest teraz zamknięte? Zapukałam . Nic. Drugi raz. Nic. Trzeci raz. Nadal nic. Za czwartym razem podszedł do drzwi jakiś koleś i pokazał palcem na prawo. Zrobiłam krok w prawo ,a tam kolejna tabliczka.
" PRZEPRASZAMY ZA KŁOPOT. CHWILOWO PIZZERIA JEST NIECZYNNA Z PEWNYCH POWODÓW. ZA KILKA DNI POWINNIŚMY USUNĄC PROBLEM."
-I co zrobimy?- spytałam
- Będziemy musieli pójść do gorszej pizzeri.
-Ja tam nie idę. Nie ma u nich mojej ulubionej pizzy!. - oburzyłam sie
- To chodź na kebaba.
- Ok- zgodziłam się na przystający pomysł.
Poszliśmy do danego miejsca . Ja po krtkim namyśle zamówiłam zapiekankę a Nat kebaba. Nie lubiłąm tego miejsca ,ponieważ na jedzenie trzeba czekać aż pół godziny. Potargowałam się z facetem z ceną ,żeby obniżył mi za czekanie. Udało si tylko ,że o mało np. zapiekaka kosztowałą 5,30 to obniżył mi o 30 gr, a jak Nata kebab kosztował 7,89 to zniżył o 89gr. Wiec to trochę niesprawiedliwe, ale lepiej cieszyć się z tego co jest. Zjedliśmy. Było koło 13.
- Nat. A dzisiaj jaki dzień tygodnia?
- Y... . Chyba sobota.
- Co? O ja cie w... -chciałam dokończyć ale się powstrzymałam ,bo zobaczyłam w pobliżu małą dziewczynkę.
- O co chodzi?
- O 12 był mój ulubiony film.
- Spoko. Obejżymy jutro powtórkę.
-Właśnie, że nie obejżymy. Dzisiaj jest powtórka.
- A jak się nazywa film?
- "Eragon"
- No dobra to sobie obejżymy w internecie.
- Ok. Dzisiaj ty noclegujesz u mnie.
- Dobra skarbie.
- Nie mów tak do mnie. Przecież wiesz ,że w tedy sie dziwnie czuję.
- No dobra "kochanie"- powiedział cicho się chihicząc
- Bardzo śmieszne- odpowiedziałam przewracając oczami
Przeprosił.Nie chciało nam się iść ,wię wsiedliśmy do autobusu na gapę. Akurat gdy był kanar.
- Bileciki do kontroli proszę. -zaczął jak zawsze.
- Ymm. No właśnie. No bo nie mamy przysobie.- odpowiedziałam
- No to bardzo źle.- pogroził palcem
- A może dało by sie załatwić inaczej. Mam trochę bogatych rodziców.
- No dobrze.
Pochyliłąm się do ucha kanara i spytałam się czy 4 stówy mogą być. Odpowiedział ,że to wystarczy. Poszedł dalej. Po 5 min byliśmy na przystanku przy naszych domach. Poszliśmy najpierw do Nata. Zostawił wiadomość ,że nocuje dziś u mnie. Nastęnie poszliśmy do mnie
- Gdzie się włóczyłaś i dlaczego nie było cię na noc?- spytałą na progu matka
- Byłam u Nata ,a dziś się włóczyłam po mieście jak zawsze. O i Nat dziś umnie przenocuje
- Dobrze.
Poszliśmy na górę. Odpaliłam laptopa . Nat wziął w ręce moją starą gitarę.
- Nie widziałem ej wcześcnie.- powiedział przyglądajac się instrumentowi
- No ja też dawno jej nie widziałam. Grałąm kiedyś w podstawówce.
- A umiesz grać? Dałąbyś teraz coś zagrać?- pytał
- Nie wiem. Można spróbować- odpowiedziałam
Podał mi gitarę. Powoli przypominałam sobie chwyty.
- Daj mi jakieś nuty- poprosiłąm go
Podał mi jakieś nuty ,które leżały na biurku. Okazało się ,że to nuty do gitary. Zagrałam najbardziej zapamiętany utwór lecz troche wczśniej nastroiłam gitarę. Nat miał właśnie coś powiedzieć gdy zrzuciłam nuty z kolana i zaczęląm grać melodię której kawałę kiedyś sama ułożyłam
- Nie wiedziałem ,że tworzyłaś muzykę.- powiedział gdy skończyłąm koncert
- A to tylko kawałek. Nawet nie pamiętam w jakich okolicznościach to stworzyłam.
- To było wspaniałe. Umiałąbyś dokończyć tą melodię?
- Nie wiem. Musiałabym troche przypomnieć sobie bardziej te chwyty na gitarze.
- To sobie przypominaj a ja popatrzę coś w interecie. Może bedzie coś o tym napisane.
- Ok- zgodziłąm się
Ja przypominałąm sobie chwyty a Nat węszył po internecie. Minęlo kilka godzin. Natchnęło mnie i zagrałam kolejny kawałek tej melodii.
- Dobra. Mamy kolejny kawałek układanki
- No. trzeba szukać dalej. A wogule która już godzina?
-Emm... 22:30 .
- Ojć tak późno. Sąsiedzi mni zabiją za to żampolenie
-Daj spokuj.Nie zabiją cię. A pozatym to nie jest żampolenie tylko muzyka
- Niech ci będzie. Choć już spać. Jutro zaczynamu dalszą część nauki.- odpowiedziałam
Przebraliśmy się w pidżamy , posłaliśmy łóżko i położyliśmy się
- Chyba nici z dzisiejszego oglądania?-spytałam już trochę zaspanym głosem
- Chyba tak- odpowiedział
Przytuliliśmy się i zasneliśmy .
___________________________________________________________________________________
Mam nadzieję ,że moze być. Miałam zamiar poprawiać błędy ale mi się już odechciało, a do tego jutro muszę wcześnie wstać. Do zobaczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz