sobota, 7 kwietnia 2012

Rozdział III

Wstałam dość rano. Nat siedział przy łóżku.
- Dzień dobry śpiąca królewno!- powiedział ironicznie
- A dzień dobry samograjku - odpowiedziałam dodając trochę zabawy i średniowiecza
- Ubieraj się i chodź na śniadanie.
- Dobra . Już idę.- opdpowiedziałam
Ubrałąm się szybko i zeszłam na dół . Mama Nata już poszła. Tym razem śniadanie szykował Nat. Tak jak jego matka umiał świetnie gotować, choć jeszcze dla niej nie dorównywał. Zrobił naleśniki na słodko. Byłą Nutella, dżem, bita śmietana, owoce i kilka innych rzeczy. Wzięłam sobie jednego naleśnika, nałożyłąm sobie Nutelle, dałąm banany. zawinęłąm naleśnika i dałąm na wierzch bitą śmietanę. Nat też wzią sobie podobnie tylko zamiast nutelli wziął dżem brzoskwiniowy.
- Niewiedziałam ,że umiesz aż tak świetnie gotować- powiedziałam po udanym posiłku.
-Naprawdę niewiedziałaś?- spytał się niedowirzająco
- No wiedziałam ,że dobrze ale nie wiedział ,że aż tak dobrze.- powiedziałam ratując sie przed straszną karą
- To masz szczście- powiedział -przecież wierz  co spotyka kłamców! -powiedział jak król z średniowiecza
- Wiem ,wiem.  Kara Śmierci- odpowiedziałam
Kara Śmierci w naszym znaczeniu to...  Kara Łaskotkowa. Czyli łąskotanie az jeden z nas podda się. Najczęściej to wypadało na mnie ,bo próbując powiedzieć coś zabawnie  Nat wchodzi w średniowiecze i w tedy nie mam jak jemu sprostać. -.- . Zawsze jest zabawa.
- Dobra. Która godzina?- spytałam się po chwili.
-  Dziesiąta trzydzieści- ospowiedział
- Tak późno?
-A jak myślisz? Dlaczego nazwałem cię śpiącą królewną?
- Aaa... . - odpowiedziałam przeciągając Aaa...  aż mie zabrakło tchu.
- To co dziś robimy? -zapytałam po chwili ciszy
- Em... . Pójdziemy na pizzę?
- Ok. Ja stawiam - odpowiedziałm
- Wcale ,że ja stawiam.Tera moja kolej- Próbował dyskótować.
- A a. Ja płacę- odpowiedziałm pokazujac kartę kredytową i 4 stówki wyjęte z portfela.
- No dobra. A twoi rodzice nie będą źli ,że wydajesz im aż tyle kasy?
- Nie. Oni mają tyle szmalu ,że pewnie nic nie zauwarzą.
- Jak chcesz .
Wyszliśmy z domu. Nat zamkną drzwi i poszliśmu w kierunku centrum. Tam właśnie znajduje się najlepsza i nasza ulubiona pizzeria. Podeszliśmy pod drzwi ,a tam...  " ZAMKNIĘTE" . Co to ma znaczyć. Zawsze o tej porze otwierali. Dlaczego jest teraz zamknięte? Zapukałam . Nic. Drugi raz. Nic. Trzeci raz. Nadal nic. Za czwartym razem podszedł do drzwi jakiś koleś i pokazał palcem na prawo. Zrobiłam krok w prawo ,a tam kolejna tabliczka.
" PRZEPRASZAMY ZA KŁOPOT. CHWILOWO PIZZERIA JEST NIECZYNNA Z PEWNYCH POWODÓW. ZA KILKA DNI POWINNIŚMY USUNĄC PROBLEM."
-I co zrobimy?- spytałam
- Będziemy musieli pójść do gorszej pizzeri.
-Ja tam nie idę. Nie ma u nich mojej  ulubionej pizzy!. - oburzyłam sie
- To chodź na kebaba.
- Ok- zgodziłam się na przystający pomysł.
Poszliśmy do danego miejsca . Ja po krtkim namyśle zamówiłam zapiekankę a Nat kebaba.  Nie lubiłąm tego miejsca ,ponieważ na jedzenie trzeba czekać aż pół godziny.  Potargowałam się z facetem z ceną ,żeby obniżył mi za czekanie. Udało si tylko ,że o mało np.  zapiekaka kosztowałą 5,30 to obniżył mi o 30 gr, a jak Nata kebab kosztował 7,89 to zniżył o 89gr. Wiec to trochę  niesprawiedliwe, ale lepiej cieszyć się z tego co jest. Zjedliśmy. Było koło 13.
- Nat. A dzisiaj jaki dzień tygodnia?
- Y... . Chyba sobota.
- Co?  O ja cie w... -chciałam dokończyć ale się powstrzymałam ,bo zobaczyłam w pobliżu małą dziewczynkę.
- O co chodzi?
- O 12  był mój ulubiony film.
- Spoko. Obejżymy jutro powtórkę.
-Właśnie, że nie obejżymy.  Dzisiaj jest powtórka.
- A jak się nazywa film?
- "Eragon"
- No dobra to sobie obejżymy w internecie.
- Ok. Dzisiaj ty noclegujesz u mnie.
-  Dobra skarbie.
- Nie mów tak do mnie. Przecież wiesz ,że w tedy sie dziwnie czuję.
- No dobra "kochanie"- powiedział cicho się chihicząc
- Bardzo śmieszne- odpowiedziałam przewracając oczami
Przeprosił.Nie chciało nam się iść ,wię wsiedliśmy do autobusu na gapę. Akurat gdy był kanar.
- Bileciki do kontroli proszę. -zaczął jak zawsze.
- Ymm. No właśnie. No bo nie mamy przysobie.- odpowiedziałam
- No to bardzo źle.- pogroził palcem
- A może dało by sie załatwić inaczej. Mam trochę bogatych rodziców.
- No dobrze.
Pochyliłąm się do ucha kanara i spytałam się czy 4 stówy mogą być. Odpowiedział ,że to wystarczy. Poszedł dalej. Po 5 min byliśmy na przystanku przy  naszych domach.  Poszliśmy najpierw do Nata. Zostawił wiadomość ,że nocuje dziś u mnie. Nastęnie poszliśmy do mnie
- Gdzie się włóczyłaś i dlaczego nie było cię na noc?- spytałą na progu matka
- Byłam u Nata ,a dziś się włóczyłam po mieście jak zawsze. O i Nat dziś  umnie przenocuje
- Dobrze.
Poszliśmy na górę. Odpaliłam laptopa . Nat wziął w ręce moją starą gitarę.
- Nie widziałem ej wcześcnie.- powiedział przyglądajac się instrumentowi
- No ja też dawno jej nie widziałam. Grałąm kiedyś w podstawówce.
- A umiesz grać? Dałąbyś teraz coś zagrać?- pytał
- Nie wiem. Można spróbować- odpowiedziałam
Podał mi gitarę. Powoli przypominałam sobie chwyty.
- Daj mi jakieś nuty- poprosiłąm go
 Podał mi jakieś nuty ,które leżały na biurku. Okazało się ,że to nuty do gitary. Zagrałam najbardziej zapamiętany utwór lecz  troche wczśniej nastroiłam gitarę.   Nat miał właśnie coś powiedzieć gdy zrzuciłam nuty z kolana i zaczęląm grać melodię której kawałę kiedyś sama ułożyłam
- Nie wiedziałem ,że tworzyłaś muzykę.- powiedział gdy skończyłąm koncert
- A to tylko kawałek. Nawet nie pamiętam w jakich okolicznościach to stworzyłam.
- To było wspaniałe. Umiałąbyś dokończyć tą melodię?
- Nie wiem. Musiałabym troche przypomnieć sobie bardziej te chwyty na gitarze.
- To sobie przypominaj a ja popatrzę coś w interecie. Może bedzie coś o tym  napisane.
- Ok-  zgodziłąm się
Ja przypominałąm sobie chwyty a Nat węszył po internecie. Minęlo kilka godzin. Natchnęło mnie i zagrałam kolejny kawałek tej melodii.
- Dobra. Mamy kolejny  kawałek układanki
- No. trzeba szukać dalej. A wogule  która już godzina?
-Emm... 22:30 .
- Ojć tak późno. Sąsiedzi mni zabiją za to żampolenie
-Daj spokuj.Nie zabiją cię. A pozatym to nie jest żampolenie tylko muzyka
- Niech ci będzie. Choć już spać. Jutro zaczynamu dalszą część nauki.- odpowiedziałam
Przebraliśmy się w pidżamy , posłaliśmy łóżko i położyliśmy się
- Chyba nici z dzisiejszego oglądania?-spytałam już trochę zaspanym głosem
- Chyba tak- odpowiedział
Przytuliliśmy się i zasneliśmy .
___________________________________________________________________________________
Mam nadzieję ,że moze być. Miałam zamiar poprawiać błędy ale mi się już odechciało, a do tego jutro muszę wcześnie wstać. Do zobaczenia.

piątek, 16 marca 2012

Rozdział II

Wstałam słysząc dobijanie sie do drzwi. Wzięłam kluczyk i otworzyłam wrota do mego świata.

- Musisz zawsze zamykać sie na klucz?-zapytałą złośliwie matka.

- Muszę! To przecież mój pokuj!- odpowiedziałam.

- Pakuj się. Twój kochaś czeka pod oknem!- odpowiedziała

- To wcale nie mój kochaś! To jest mój przyjaciel!- skłamałam ,że Nat jest moim przyjacielem.

- Dobra nieważne! Szykuj sie i do szkoły.

Matka wyszła. Wzięłam pusty plecak. Ubrałąm się w jakieś jeansy i bluzke. Zeszłam na dół, poszłam do łazienki. Umyłąm zęby. Związałam włosy w kucyk i wyszłam.

-Co tak długo? Zaspałąś?-zapytał Nat

-Niee. Gdzie idziemy?- zapytałam

-Ym... . Do szkoły?

-Nie! Ja tam nie wracam!- zaprzeczałam

- Dobra to gdnie idziemy?

- Ymm... . Na zakupy? Rodzice nigdy mi kasy nie żałowali tak jak miłosci.

- Dobra. Kupi się tobie kilka drobiazgów.

- Nie tylko mnie. Można tobie jakiś łądny zegarek kupić.

- No dobra. Jak chcesz- odpowiedział.

Obją mnie swym ramieniem i tak soie szliśmy.



***



- Jak ci się podoba ten zegarek? -zapytalam przeglądając zegarki

- Całkiem, całkiem. Ale zobaczmy może wszystkie?

- Ale ty wybredny.-zażartowałam.

- Wiem. Takie mam geny. -odpowiedział i razem się rozesmialiśmy

Oglądaliśmy różne zegarki. Było ich naprawdę dużo.

- Proszę pani? Czy mogła by pani mi doradzic jakiś łądny zegarek dla tego mlodzienca?- zapytałam sprzedawczyni

-Dobrze. Może ten? - powiedziała pokazując zegarek.

- Bardzo łądny. Chyba trafiła pani w sedno.- odpowiedział Nat

Kupiłam ten zegarek,a potem jeszcze jakieś kolczyki i parę innych drobiazgów.

-Gdzie teraz idziemy? - zapytałąm i po chwili dodałam-mamy jeszcze ze 2 lub 3 godziny szkoły.

-Może do mnie? Matka dzisiaj pracuje i chata wolna.

-Ok.

Poszliśmy do niego. Zdjęłam moją filetową kurtkę, buty i poszłam na górę do pokoju Nata.

- Co robimy? -zapytałam.

- Ymm... . A co chcesz robić?- zapytał
Zastanowiłąm się chwilę.
- Możemy pooglądać telewizję.
- Ok.
Oglądaliśmy " Trudne sprawy" ," Dlaczego ja?" , " Julia", "Ukryta Prawda"
-Jest już późno. Może chcesz u mnie nocować?
- Dobra. Tylko w czym będę spać?
-Ymm... . W bieliźnie?- zaproponował.
- No dobra. Ten jeden jedyny raz. - zgodziłam się
- Choć do pokoju. Jak matka przyjdzie powiem, że u  mnie nocujesz.
- Ok
Poszliśmy do pokoju. Rozmawialiśmy. Nie wstydziłam się spać w bieliźnie przy nim. Przcież to mój chłoak.
Dał mi wejść na chwilę na kompa i przyszła jego mama. Zeszliśmy na dół.
- Czesc mamo! -krzykną
- Dobry wieczór- powiedziałam bo był już wieczór
- Dobry, dobry- odpowiedziała rozbierając się.
- Viki będzie u mnie dzisiaj nocować.  Dobrze?- zapytał  Nat
- Dobrze. Cieszę się ,że to ona jest twoją dziewczyną. Jesteś taka pożądna Victorio.
- Dziękuję- odpoiwedziałam na komlement
- Dobra idźcie no już na górę i spać. Już późno, a jutro muszę wczesnie wstac więc ma być cicho.
- Dobrze.
- Alo czekajcie. Zaraz was zawołąm na kolację. Pewnie jesteście głodni?
- Bardzo.
Poszliśmy na górę i posłąłąm z Natem łóżko. Wziął specjkalnie większą kołdrę ,bo zawsze spał pod mniejszą.
- Kochani chodźcie jeść!- krzyknęła gdy skończyliśmy
Zeszliśmy na dół. Na schodach już pachniało. Jego mama wspaniale  gotuje.
- Proszę. I smacznego- powiedziałą kłądąc nam talerze.
- Dziękuję- odpowiedzieliśmy równocześnie.
Były pierożki. Ale nie  wiem jak można tak szybko je ugotować. Jeszcze polać śmietaną. Mmmm. Niebo w gębie. Zjadłam ze smakiem.
- Dziękuję. -powiedziałam
Poszliśmy na górę do pokoju Nata. Rozebrałam się do bilizny , położyłam się na łóżku i przykryłąm się kołdrą. Po tem Nat zgasił światło i wskoczył do łóżka i przytulił mnie a ja jego. Zasnęłam.
___________________________________________________________________________________
Dobra już. Wczoraj zaczęłąm ale dziś musiałam skończyć. Dziś mam zamiar jeszcze III rozdział napisać
Do zobaczenia.

P.S. W niedzielę nic nie napiszę, ponieważ jadę do Warsaw.

czwartek, 15 marca 2012

Dobra czas zacząc. I rozdział.

Czas zacząć. Będę co jakiś czas robić małę poprawki bo narazie tyle mi wystarczy. Będe dodawałą różne gadżety itd. A tera czas zaczać notkę.
_____________________________________________________________________________________
- Kochanie wstawaj! Spóźnisz się do szkoły- kzyczała mama
- Już idę. -opdpowiedziałąm.
Zeszłam na duł. Zrobiłam śniadanie i zjadłam ,a potem wyszykowałam się.
-Spakowałaś się?- spytałą jak to zawsze robi. Oschle i jakby to był tylko obowiązek.
Nie odpowiedziałąm co ją nieco wkurzyło
-Spakowałaś się?- zapytala jeszcze raz tym razem ciupkę surowiej.
Znowu nie odpowiedziałam. Wkurzyła sie bardzo. Jak szła w moją stronę to  ja szłam w przeciwną.
-Spakowałaś się czy nie?! Móq do słupa a słup jak du*a!
-Tak spakowałąm sie! Wystarczy!?- Odwróciłąm się i wykrzyknęłam prosto w jej twarz.
-Nie musisz na mnie wrzeszczeć młoda damo. A raczej nie powinnaś. Jeszcze raz krzykniesz na mnie a będziesz miała szlaban.
- Tak? Naprawde sie boję szlabanu!  A ty nawet  nie potrafisz być dobrą... !-niedokończyłąm bo usłyszałąm stukanie w okno.
-Nat!- wykrzyknęłam i podbiegłąm do okna.
-Cześc rudzielcu ! Idziesz?
- Cześc  Czarnuchu - powiedziałam i razem się roześmialiśmy.- chwileczkę. Tylko się poczeszę.-dodałam.
-Dobra. Tylko się streszczaj.-powiedział
Poszłam szybko do łązienki i uplotłam sobie łądny długi warkocz. Wzięłam plecak i wyszłam.
-To jak? Idziemy do szkoły czy na wagary?-zapytałam.
-Może do szkoły. Troche ostatnio nas nie było.- odpowiedział
- Ok.
Szliśmy tak przytuleni do siebie. On w swojej granatowej kurtce a ja w swojej ulubionej fioletowej. Bardzo lubię Nata. Znamy sie od zerówki. Aż do dzis chodzimy razem do szkoły. Jedynie on. Reszta  rozeszła się bez wieści. Droga do szkoły była trochę długa więc było więcej  czasu na rozmowę. Szliśmy tak sobie rozmawiając.
                                                               
                                                                        ***


- Jaka lekcja pierwsza?
- Chyba Fiza.
- Fiza? No ku**a. Czemu akurat dzisiaj? -wnerwiłam się.
- Nie wiem. Ale spokojnie. Zawsze możemy się urwać- pocieszuł mnie czrnuch.
Poszlismy razem przed salę,a po dzwonku do klasy.

Nauczycielka nie jest jakas okropna. Moim zdaniem jest całkiem ładna. Ma ładne, czarne, długie włosy spietę na jedną z trzech fryzur. Każda ma swój dzień. Poniedziałek- kucyk. Wtorek- kok. Środa -watkocz. Czwartek-kucyk. Piątek -kok.  Cere ma jasną. Zawsze umalowana. Ubiera sie całkiem spoko, czasem jak stara babcia. Jest szczupła. Jej jedyną wadą jest głos. Ma ona taki skrzeczący i przenikliwy głos jak kocia muzyka czy gdyby ktoś przejechał pazurami po tablicy. A uczyłą okropnie. Nigdy jeszcze nie miałam wyższej oceny na rok szkolny niż 2+ .  Zwykle mam 2 lub 2-.  Korepetycji też nie chciałą brać.  Dziś akurat była środa.
- Młodzież. Otwórzcie zeszyty i napiszcie mi zwiazek chemiczny Yymm... . Co by tu wymyślić. Może potasu .
___________________________________________________________________________________
Jakby co to ja strzelam. Nie mam pojęcia o fizyce.
___________________________________________________________________________________
Skąd ja mam jaki jest zwiazek chemiczny potasu. Przecież mnie na lekcjach nie było. A co dopiero to?
Byłąm strasznie wkurzona. Dostałąm oczywiscie jedynke.  Wyszłam z   sali . Mijały potem następne lekcje.
Wróciłam do domu szubko. Pożgnałam sie z Natem i poszłam od razu do pokoju.  Zamknęłam drzwi na klucz, zamknęłam okno, położyłam się na łóżku i przeklinałąm tak jak mi sie w głowie niemieści. W końcu jak się "wyżyłąm" byłam zmęczona.  Bez odrabiania lekcji poszłam spać.
___________________________________________________________________________________
Mam  nadzieję ,że może być. Muszę już konczyć. Gdyby nie to to bym jeszcze napisała. Do jutra.

środa, 14 marca 2012

Budowa

Hejka.  W tej chwili blog przechodzi budowę więc opowieści się nie spodziewajcie. Jak będę miałą upragniony wygląd wtedy zacznę pisać. Do zobaczenia ;)